Na początku był … hamburger, kupiony z pewną dozą niepewności w mobilnym punkcie gastronomicznym vis-a-vis parku w Sobkowie. Podczas kilkunastu minut oczekiwania na niezbyt szybkiego fast fooda okazało się, że państwo Paulina i Michał Pawłowscy to nietuzinkowi ludzie, z którymi można gawędzić godzinami, a ciekawe historie, które mają do opowiedzenia są smakowitym dodatkiem do i tak przepysznych burgerów serwowanych w Alaska Food Truck.
Kiedy wyjawiła się geneza nazwy ich rodzinnego busniessu, nie mogłam oprzeć się pokusie, aby nie skorzystać z okazji zorganizowania ich spotkania z uczniami szkoły w Sobkowie. Nasz plan, po dopełnieniu wszelkich formalności, został wcielony w życie 21 października. Pan Michał pojawił się w naszej szkole na wielkim ekranie projekcyjnym, aby opowiedzieć o pięknie Alaski. W tle jego prezentacji mieniła się bajecznymi kolorami zorza polarna, która, według słów naszego gościa, jest tak hipnotyzująca, że można się w nią wpatrywać przez wiele godzin nocnych. Nawet siarczysty mróz, który potrafi w kilkanaście sekund zamienić gorąca zupkę chińską w kompletną zmarzlinę, nie jest w stanie przeszkodzić w podziwianiu tego cudownego zjawiska.
Alaska przedstawiona przez naszego gościa to prawdziwa kraina cudowności. Symbioza, z jaką żyją ludzie z przyrodą, są iście imponujące. Niedźwiedzica z ogromnym łososiem w zębach, stada karibu, majestatyczne łosie, niebieskookie dzikie konie czy psy zaprzęgowe w skarpetkach to widok, który nikogo tam nie dziwi. Inuici (dawniej Eskimosi), rdzenni Amerykanie (dawniej zwani Indianami) oraz biali mieszkańcy podchodzą z szacunkiem nie tylko do siebie nawzajem, ale również do ziemi, która zamieszkują. Ich ekologiczne podejście to zrównoważone korzystanie z zasobów polegające na niemarnowaniu. Upolowane zwierzęta, które w tych pozacywilizacyjnych terenach stanowią podstawę wyżywienia, to także źródło pozyskiwania skór na ubrania, a kości są wykorzystywane do wyrobu przedmiotów codziennego użytku i ozdób. Takie podejście sprzyja również i temu, aby Alaska była nieskażonym i wolnym od wysypisk śmieci miejscem.
Pan Michał pokazywał zdjęcia rozświetlonego od środka igloo, imponującego tipi, bezkresnych przestrzeni ciągnących się setkami kilometrów, które trzeba przemierzyć, jeśli się na Alasce zaplanuje wyprawę do sklepu. Widzieliśmy alaskańskie złoto w fiolce, pięknie haftowaną rękawicę, cieplutkie buty z cieniutkiej skórki, kościany naszyjnik z wilczym kłem i prawdziwy indiański totem. Wszystkie te czynniki sprawiły, że uczniowie słuchali tych opowieści, jak zaczarowani, a dodatkowym bonusem tego spotkania był fakt, że pan Michał wchodził z nimi w interakcję w języku angielskim i dostosowywał jego poziom tak, aby być zrozumiałym nawet dla pierwszaków.
Alaska to jeden z wielu przystanków życiowych państwa Pawłowskich, naszych nowych przyjaciół, którzy mają jeszcze wiele historii do opowiedzenia i mamy nadzieję, że na kolejnych spotkaniach dowiemy się o innych ciekawych miejscach na świecie. Oprócz tego, że wzmocniły się kompetencje językowe i poznawcze naszych uczniów, to jeszcze rośnie ich ciekawość świata i motywacja do uczenia się języka angielskiego, który jest niezbędnym narzędziem komunikacyjnym we współczesnej rzeczywistości. Bardzo dziękujemy naszemu gościowi za tyle nowej wiedzy i pozytywnych emocji. Cieszymy się, że jesteście wśród nas.
T. Piątek